czwartek, 11 lutego 2016

Druga odsłona postu "Wedding dress....."


Z dumą i odrobiną samozachwytu mogę powiedzieć , że uszyłam suknię ślubną....prawdziwą z fiszbinami , zaszewkami, podszewką i wszystkim tym co składa się na suknie z prawdziwego zdarzenia...
Powstała z połączenia dwóch całkiem różnych fasonów z Burdy, co było fantastycznym i wizjonerskim pomysłem Justyny czyli Panny Młodej....
Tkanina z której jest uszyta to mieszanka ze streczem, powlekana cieniutką warstwą jakby " gumy" o perłowo-srebrnym blasku...
niestety nie jestem w stanie dokładniej opisać składu tkaniny, ponieważ pani w sklepie też nie wiedziała , więc użyłam terminu "mieszanka"
Materiał szyło się dość dobrze, ale już prasowanie nie było tak proste ;)

Nie będę się rozpisywać o parametrach, technologii czy też procesie powstawania , bo to nie jest moja mocna strona...
Zapraszam do obejrzenia moim zdaniem najpiękniejszych zdjęć ślubnych jakie dotąd widziałam...
i nie pisze tak ze względu na sukienkę...po prostu tak myślę i już...

Justyna i Lukasz
...







Dziękuję Parze Młodej za udostępnienie fotografii

...

















6 komentarzy:

  1. wspaniała! Pani Młoda ma idealną figurę do takiej sukni, a suknia jest przepiękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna suknia, idealna dla sylwetki.
    Myślę że zachwytów było sporo.
    Gratuluję wykonania.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Suknia świetna, a sesja zapiera dech w piersiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że sesja przepiękna :)
      Dziękuję...
      :D

      Usuń